| swietluga (38) | |
| Albert Hupa (27) | |
| Barbara Fatyga (10) | |
| Olek (8) | |
| (2) | |
| Chochlik_ (2) | |
| Nicu (2) | |
| Andrzej Wójcik (1) | |
| humphrey159 (1) | |
| janyrobert23 (1) |
Strategia rozwoju nauki

Właśnie wróciłem ze spotkania z Minister Kudrycką, prof. Kleiberem i prof. Żyliczem na temat Strategii Rozwoju Nauki.
Strategia dostępna jest już w Internecie na stronach MNiSW, lecz jej pierwsze jaskółki wzniecił premier Tusk, który niestety zrobił więcej złego niż dobrego, gdyż na podstawie jego wypowiedzi niektórzy stwierdzili, że generalnie, to chodzi o zniesienie habilitacji. A wcale, że nie!!! Ale od początku:
Celem strategii jest: "dostosowanie systemu awansu naukowego w Polsce do systemów obowiązujących w państwach osiągających wysokie wyniki w badaniach naukowych, przedstawia także harmonogram zwiększania środków budżetowych na naukę i zwiększenie konkrencyjności nauki oraz proponuje mechanizmy stymulowania inwestycji w działaność badawczo - rozwojową ze źródeł pozabudżetowych".
Z jednej strony nic nowego, bo w Polsce takie projekty są już od lat, a z drugiej, coś nowego, bo p. minister narzuciła tempo:) Do 15 maja czeka na ustosunkowanie się do pomysłu, a potem będzie wdrażać sama z PANem i prof. Kleiberem na czele. Ale ja trzymam kciuki, bo jest o co, i to, co słyszałem, bardzo mi się podobało. Tym bardziej, że w innych częściach świata już od dawna ciągle wdraża się nowe pomysły związane z innowacyjnością).
Nie mam najmniejszego zamiaru referować, o czym jest program, cele wystarczą, ale chciałbym, po pierwsze, odnieść się do elementu z diagnozy polskiej nauki, po drugie, kwestii doktoratów i habilitacji, a po trzecie, nauk humanistycznych w tym kontekście.
Pierwszy cytat z diagnozy:
Udział Polski w swiatowej produkcji naukowej (ok. 1%) jest wyraznie wyższy od udziału w wypracowaniu dochodu gospodarczego swiata. Jednak udział w puli cytowan (ok. 0,5%), zdobywaniu licencji ISO 9000 oraz zgłaszaniu przez rezydentów wniosków patentowych (po 0,3%) jest znacznie niższy. Jeszcze niższy jest udział polskich autorów w grupie najwyżej cytowanych publikacji (dwóch na cztery tysiace), oraz udział w swiatowej puli tzw. patentów triady (tzn. wynalazków opatentowanych jednoczesnie w urzedach patentowych USA, EPO i Japonii) – ok. 0, 02%.
Drugi cytat z diagnozy: (wady polskiej nauki)
Słabość polskiej nauki Względna izolacja badan od innych funkcji społecznych utrwalona przez system awansu i kariery naukowej
Drodzy Państwo, po pierwsze, produkujemy dużo papieru!!!!! I świat tego nie widzi!!!! Czy mamy się odnosić do świata? Oczywiście, że tak!!! Mamy też oglądać się na siebie, ale mam dziwne wrażenie, że nasz światek naukowy (teraz już piję do własnego podwórka) nie odnosi się do siebie wcale, pojedynczo odnosimy się do świata, ale świat nie odnosi się do nas. Mam troszkę takie wrażenie a propos własnego podwórka z sieci społecznych.
Po drugie, już od dawna widać, że wydziały humanistyczne produkują dużo humanistów do niczego nie przygotowanych (oczywiście nie w 100%). Uniwerki swoje, a firmy swoje - sedno konfliktu mieć czy być oznacza u nas: mieć to się sprzedać i badać dyfuzję pasty do zębów, być to siedzieć na uniwerku za grosze i badać wielkie systemy filozoficzne. To nie powinno być tak. I właśnie dlatego nie ma u nas wielu jednostek badawczo rozwojowych.
No i min. Kudrycka proponuje dużo wielkich zmian, ja chciałbym wspomnieć tylko jedną, taką małą: rotacja kadrowa i konkursowe, kadencyje zatrudnienie (max 2 krótkie kadencje). Dla wszystkich, nawet dla profesorów. I to jest piękne:)
Z drugiej strony jest tez propozycja utworzenia dużych zespołów badawczych zaangażowanych w kluczowe programy badawcze - git, ale ważne jest, aby zdywersyfikować podaż grantów i instytucji je przyznających, tak aby dyskusja, komu przyznawać pieniądze, była prowadzona przez jak najszersze grono grantodawców
No i co do doktoratów i habilitacji. Tu jest ogromne nieporozumienie. Generalnie to nie ma propozycji zniesienia habilitacji, tylko zmiana jej procedury, a że chcieli zmienić nazwę... Tak czy siak - jedna z propozycji jest oczywista (podobno) dla przedstawicieli nauk ścisłych - znieść rozprawy habilitacyjne, spinamy tylko nasze ostatnie prace i bronimy je na kolokwium (walczę z doktoratem i dla mnie to piękny sen, zresztą podobno właśnie tak jest i w USA i u nas na naukach ścisłych). ALE: PODWYŻSZENIE SZCZEBLA TRUDNOŚCI, M.IN. poprzez wprowadzenie wyłącznie zewnętrznych recenzentów z innych jednostek. Nikt na moim wydziale nie recenzowałby mojej pracy. o!
nowa reforma wymaga również:
a) lepszego dopasowania kierunków studiów do potrzeb gospodarki;
b) wiekszego wykorzystania pracowników wszystkich sektorów nauki
i przedsiebiorstw dla kształcenia na uczelniach, zwłaszcza na poziomie studiów
doktoranckich;
c) poprawy dopasowania programów studiów, liczb przyjmowanych studentów
i tematyki rozpraw doktorskich do potrzeb gospodarki, w której wiekszosc
absolwentów znajdzie zatrudnienie;
d) zmian w kształceniu, polegajacych na znaczacym zwiekszeniu nacisku na
kształtowanie umiejetnosci samodzielnego rozwiazywania problemów;
e) przygotowania młodej kadry do realizacji badan zespołowych
i interdyscyplinarnych, podejmowanych w warunkach ostrej konkurencji;
f) rozwijania systemu podyplomowego kształcenia, adresowanego do szerokiego
grona odbiorców.
No comment, to ładne.
Ale, ale, tuż przed końcem pytań z sali prof. Nina Kraśko wstała i powiedziała, że to jest rozmowa WYŁĄCZNIE dla reprezentantów nauk ścisłych, bo w humanistyce jest zupełnie inaczej. Podejrzewam, że "zupełnie inaczej" oznacza konieczność bizantyjskich struktur władzy na uczelni, komisji centralnej i płaszczenia się przed wielkimi profesorami. Przykro mi, drogi potencjalny czytelniku, ale uważam, że w tym względzie humanistyka nie powinna różnić się od nauk ścisłych. Jedyną różnicę, jaką upatruję, to w tym, że w humanistyce rzeczywiście człowiek im starszy, tym bardziej rozgarnięty (odwrotnie w fizyce, matematyce, itd), zatem wiek pracy na uczelni nie powinien być zbyt krótki (a są propozycje skrócenia go i wprowadzenie tytułu professor emeritus) . Ale oprócz tego, zwłaszcza w kontekście zewnętrznych recenzentów, rotacyjnego zarządzania i interdyscyplinarności... TO SAMO.
Arghh, idę na wojnę:)
Strategia dostępna jest już w Internecie na stronach MNiSW, lecz jej pierwsze jaskółki wzniecił premier Tusk, który niestety zrobił więcej złego niż dobrego, gdyż na podstawie jego wypowiedzi niektórzy stwierdzili, że generalnie, to chodzi o zniesienie habilitacji. A wcale, że nie!!! Ale od początku:
Celem strategii jest: "dostosowanie systemu awansu naukowego w Polsce do systemów obowiązujących w państwach osiągających wysokie wyniki w badaniach naukowych, przedstawia także harmonogram zwiększania środków budżetowych na naukę i zwiększenie konkrencyjności nauki oraz proponuje mechanizmy stymulowania inwestycji w działaność badawczo - rozwojową ze źródeł pozabudżetowych".
Z jednej strony nic nowego, bo w Polsce takie projekty są już od lat, a z drugiej, coś nowego, bo p. minister narzuciła tempo:) Do 15 maja czeka na ustosunkowanie się do pomysłu, a potem będzie wdrażać sama z PANem i prof. Kleiberem na czele. Ale ja trzymam kciuki, bo jest o co, i to, co słyszałem, bardzo mi się podobało. Tym bardziej, że w innych częściach świata już od dawna ciągle wdraża się nowe pomysły związane z innowacyjnością).
Nie mam najmniejszego zamiaru referować, o czym jest program, cele wystarczą, ale chciałbym, po pierwsze, odnieść się do elementu z diagnozy polskiej nauki, po drugie, kwestii doktoratów i habilitacji, a po trzecie, nauk humanistycznych w tym kontekście.
Pierwszy cytat z diagnozy:
Udział Polski w swiatowej produkcji naukowej (ok. 1%) jest wyraznie wyższy od udziału w wypracowaniu dochodu gospodarczego swiata. Jednak udział w puli cytowan (ok. 0,5%), zdobywaniu licencji ISO 9000 oraz zgłaszaniu przez rezydentów wniosków patentowych (po 0,3%) jest znacznie niższy. Jeszcze niższy jest udział polskich autorów w grupie najwyżej cytowanych publikacji (dwóch na cztery tysiace), oraz udział w swiatowej puli tzw. patentów triady (tzn. wynalazków opatentowanych jednoczesnie w urzedach patentowych USA, EPO i Japonii) – ok. 0, 02%.
Drugi cytat z diagnozy: (wady polskiej nauki)
Słabość polskiej nauki Względna izolacja badan od innych funkcji społecznych utrwalona przez system awansu i kariery naukowej
Drodzy Państwo, po pierwsze, produkujemy dużo papieru!!!!! I świat tego nie widzi!!!! Czy mamy się odnosić do świata? Oczywiście, że tak!!! Mamy też oglądać się na siebie, ale mam dziwne wrażenie, że nasz światek naukowy (teraz już piję do własnego podwórka) nie odnosi się do siebie wcale, pojedynczo odnosimy się do świata, ale świat nie odnosi się do nas. Mam troszkę takie wrażenie a propos własnego podwórka z sieci społecznych.
Po drugie, już od dawna widać, że wydziały humanistyczne produkują dużo humanistów do niczego nie przygotowanych (oczywiście nie w 100%). Uniwerki swoje, a firmy swoje - sedno konfliktu mieć czy być oznacza u nas: mieć to się sprzedać i badać dyfuzję pasty do zębów, być to siedzieć na uniwerku za grosze i badać wielkie systemy filozoficzne. To nie powinno być tak. I właśnie dlatego nie ma u nas wielu jednostek badawczo rozwojowych.
No i min. Kudrycka proponuje dużo wielkich zmian, ja chciałbym wspomnieć tylko jedną, taką małą: rotacja kadrowa i konkursowe, kadencyje zatrudnienie (max 2 krótkie kadencje). Dla wszystkich, nawet dla profesorów. I to jest piękne:)
Z drugiej strony jest tez propozycja utworzenia dużych zespołów badawczych zaangażowanych w kluczowe programy badawcze - git, ale ważne jest, aby zdywersyfikować podaż grantów i instytucji je przyznających, tak aby dyskusja, komu przyznawać pieniądze, była prowadzona przez jak najszersze grono grantodawców
No i co do doktoratów i habilitacji. Tu jest ogromne nieporozumienie. Generalnie to nie ma propozycji zniesienia habilitacji, tylko zmiana jej procedury, a że chcieli zmienić nazwę... Tak czy siak - jedna z propozycji jest oczywista (podobno) dla przedstawicieli nauk ścisłych - znieść rozprawy habilitacyjne, spinamy tylko nasze ostatnie prace i bronimy je na kolokwium (walczę z doktoratem i dla mnie to piękny sen, zresztą podobno właśnie tak jest i w USA i u nas na naukach ścisłych). ALE: PODWYŻSZENIE SZCZEBLA TRUDNOŚCI, M.IN. poprzez wprowadzenie wyłącznie zewnętrznych recenzentów z innych jednostek. Nikt na moim wydziale nie recenzowałby mojej pracy. o!
nowa reforma wymaga również:
a) lepszego dopasowania kierunków studiów do potrzeb gospodarki;
b) wiekszego wykorzystania pracowników wszystkich sektorów nauki
i przedsiebiorstw dla kształcenia na uczelniach, zwłaszcza na poziomie studiów
doktoranckich;
c) poprawy dopasowania programów studiów, liczb przyjmowanych studentów
i tematyki rozpraw doktorskich do potrzeb gospodarki, w której wiekszosc
absolwentów znajdzie zatrudnienie;
d) zmian w kształceniu, polegajacych na znaczacym zwiekszeniu nacisku na
kształtowanie umiejetnosci samodzielnego rozwiazywania problemów;
e) przygotowania młodej kadry do realizacji badan zespołowych
i interdyscyplinarnych, podejmowanych w warunkach ostrej konkurencji;
f) rozwijania systemu podyplomowego kształcenia, adresowanego do szerokiego
grona odbiorców.
No comment, to ładne.
Ale, ale, tuż przed końcem pytań z sali prof. Nina Kraśko wstała i powiedziała, że to jest rozmowa WYŁĄCZNIE dla reprezentantów nauk ścisłych, bo w humanistyce jest zupełnie inaczej. Podejrzewam, że "zupełnie inaczej" oznacza konieczność bizantyjskich struktur władzy na uczelni, komisji centralnej i płaszczenia się przed wielkimi profesorami. Przykro mi, drogi potencjalny czytelniku, ale uważam, że w tym względzie humanistyka nie powinna różnić się od nauk ścisłych. Jedyną różnicę, jaką upatruję, to w tym, że w humanistyce rzeczywiście człowiek im starszy, tym bardziej rozgarnięty (odwrotnie w fizyce, matematyce, itd), zatem wiek pracy na uczelni nie powinien być zbyt krótki (a są propozycje skrócenia go i wprowadzenie tytułu professor emeritus) . Ale oprócz tego, zwłaszcza w kontekście zewnętrznych recenzentów, rotacyjnego zarządzania i interdyscyplinarności... TO SAMO.
Arghh, idę na wojnę:)
»
- Albert Hupa - blog
- Login or register to post comments

Bridal retailer, Wedding
carries thousands of
zapadło milczenie?
oczekiwałam, iż znajdę tu info o o naukowych wojażach - a tu nic?!
Rozmowa w sprawach nauki
Zapraszamy do prenumeraty i życzymy ciekawej lektury także na naszej nowej stronie internetowej www.sprawynauki.edu.pl
excuzez le mot
Pomysł z doktoratami jest po prostu IDIOTYCZNY!!!
To dość symptomatyczne,
zasadniczo uważałam dotąd
że habilitacji w POLSKIEJ nauce trzeba bronić jak niepodległości, podwyższając stopień trudności. Ale po przyjrzeniu się o co chodzi w dyskusji doszłam do wniosku, iż lepiej sito ustawić już przy doktoracie, co do awansów i konkursów oraz sposobu recenzowania i zatrudniania jestem ZA. Jestem także wielka fanką pomysłu uczelni flagowych - czy to nie byłoby piękne jeśli cały nasz nowy program studiów powędrowałby do kosza???